Odkąd zostałam wolontariuszką hospicjum, czułam, że kiedyś napiszę o tym post. Systematyczny opis powodów, dla których warto to zrobić oraz informacje o tym, że wolontariat w hospicjum to nie jest trudne wyzwanie dla nielicznych. Oczywiście, nie jest rozsądnym pisać takie posty mając krótki wolontariacki staż oraz niewielkie doświadczenie w tym zakresie. Dałam więc sobie na to czas. Założonego stażu jeszcze nie mam, tamtego zaplanowanego postu dziś nie napiszę. Ale jest inny. Pisany przez życie. . . ::: . A w rolach głównych: mój kolega mieszkający w hospicjum,Kontynuuj czytanie „Ważny”

babcia i dziadek bebuszka.pl Koszalin

Czas z babcią i dziadkiem. Nie każdy ma jeszcze szansę na ten rarytas. My którzy mamy, często go nie doceniamy. Łatwo przychodzą nam za rzadkie odwiedziny. Przecież Oni nigdy się nie obrażają, zawsze i tak nas kochają. . . Jaki jest mój czas z babcią i dziadkiem? . Zainteresowanie Gdy jestem u Nich, nieustannie padają pytania. Jak mi minął tydzień? Jak tacie idzie w pracy? Jak poszedł siostrze egzamin? Czy maluchy mówią nowe słowa? To szczere zainteresowanie jest niezwyczajne. Dla niewielu osób na tym świecie jesteśmy ażKontynuuj czytanie „U babci i dziadka”

woodstock 2016

Jadąc na Festiwal Woodstock pierwszy raz, w 2010r., myślałam że jadę na rockowy koncert pełen ostrej muzyki, rockmanów i punków. Spodziewałam się zwykłego wydarzenia muzycznego dla konkretnej grupy odbiorców. Już po wejściu do woodstockowego pociągu, wiedziałam, że bardzo się myliłam. Obserwując atmosferę, stroje, zwyczaje współtowarzyszy podróży, byłam oniemiała niczym Harry Potter pierwszy raz jadący do Hogwartu. Później dziwiłam się coraz bardziej – na dworcu, w Kostrzynie, maszerując na pole i przez wszystkie trzy dni. Na Woodstocku nie jest zwyczajnie. To nie jest typowe wydarzenie muzyczne,Kontynuuj czytanie „Nie wiedziałam tego o Woodstocku…!”

lato przyjaciele bebuszka

Właśnie minęło 10 lat od momentu, w którym pierwszy raz spakowałam plecak i ruszyłam z Nimi do lasu. Od tamtej pory co roku, w lipcu, wciskamy pauzę w naszych życiach, zjeżdżamy się z miast, do których pokierowały nas koleje losu i spotykamy się zawsze w tym samym miejscu, w lesie. . . Tam, wśród natury, spędzamy razem kilka dni. Leniwie, bez zadęcia, robimy tylko to na co mamy ochotę. Rozmawiamy, spacerujemy po lesie, wylegujemy się na trawie, wspólnie przyrządzamy posiłki, gramy w gry, siedzimy wokół ogniska. WKontynuuj czytanie „Kilka dni w roku”

W mojej pracy przełom wiosny i lata to bardzo pracowity okres. Dzisiaj więc kilka słów o niej. O pracy. Będąc uczennicą, a potem studentką, marzyłam by mieć pracę, z którą będę się utożsamiała, w której będę mogła realizować siebie i swoje ideały. Z wielu stron słyszałam, że życie zweryfikuje moje plany i sprowadzi na ziemię. Trochę uwierzyłam i czekałam na ten moment, w międzyczasie oddając się moim pasjom i rozwijając. Nie wiem, czy to cudowny zbieg okoliczności, konsekwencja czy przeznaczenie, ale życie zamiast zweryfikować moje plany, dałoKontynuuj czytanie „Praca?”

Życie z nowotworem. Nadzieja.

Dziś o życiu z nowotworem. Śmierć ks. Jana Kaczkowskiego poruszyła wielu i sprawiła, że temat ten jest bardzo na czasie. Dla mnie na czasie jest zawsze. W każdej chwili życia. Życia z nowotworem złośliwym. Zapraszam na opowieść o tym jak się „żyje” z nowotworem. Nowotwory złośliwe, różne odmiany raka nie są skąpe, nie są wyjątkowe. Szczodrze obdarzają sobą ludzi w każdym wieku, kraju, stając się doświadczeniem niemal pospolitym. Ja także mam sposobność żyć chorując na nowotwór złośliwy. Od półtora roku. Nie można porównać ze sobąKontynuuj czytanie „O życiu z nowotworem”

kłos trawy choroba szpital przemyślenia

Dziś wpis nieco odmienny… Ale bliski mi już teraz, jeszcze zanim go napisałam. Bywam w szpitalach. Na oddziałach, na których są ludzie ciężej chorzy. Będąc tam nie uciekam w telewizor, lektury, telefon, gości. Skupiam się na dostrzeganiu scen, historii, ludzi, zwyczajów. Częściowo zapewne przemawia przeze mnie natura socjologa-obserwatora, głównie jednak osoba zainteresowana człowiekiem. Niedawno spędziłam tydzień w szpitalnej rzeczywistości. Poniżej kilka wspomnień utrwalonych w pamięci i duszy jak fotografie.       Kadr I Z Panią Halinką kontakt złapałyśmy od razu. Przyszłyśmy równo, łóżka kołoKontynuuj czytanie „Kadry szpitalne”